Here I go again

20 lat.

Rok temu ginęłam jeszcze w tłumie. Byłam zagubiona i nie umiałam odnaleźć się do końca w świecie w którym się znalazłam zaraz po maturze. To było takie dorosłe otoczenie pełne comiesięcznej pensji, problemów z rachunkami i zdawania prawa jazdy. Nagle wiele decyzji musiałam podjąć sama, załatwić jakieś dorosłe sprawy.

Dorosłość dla mnie nie zaczęła się w chwili ukończenia 18 lat. Pojawiła się ona kiedy dostałam pierwszą pensję. I świat nagle oszalał, bo miałam własne pieniądze, z którymi coś mogłam zrobić. Karuzela pełna ciężkiej pracy ruszyła.

Ale nie tylko pracy w sensie fizycznym.

Rok temu znalazłam się na studiach na kierunku z którym nie wiązałam swojej wymarzonej przyszłości. Przerażali mnie ludzie, którzy tam byli. Gdy miałam powiedzieć coś o sobie przed dwudziestoosobową grupą miałam atak paniki i łzy w oczach. Uciekłam więc ze studiów i od tego pochłaniającego mnie bez reszty uczucia, że nigdy nie odnajdę się w społeczeństwie. Zamknęłam się w domu, zawinęłam kołdrą i tak dotrwałam do magicznego Sylwestra.

Sylwester ten choć spędzony w samotności przed komputerem jednak coś w moim życiu zmienił. Pożegnałam się wtedy z kimś, kto mnie trochę ciągnął w dół. Odzyskałam skrzydła i mogłam na nich daleko pofrunąć.

Wpadłam jednak na szybę zwaną „miłością”. I choć ta szyba zbiła się szybciej niż gwarancja przewidywała, popchnęła mnie ona do kolejnych działań.

To wszystko potem potoczyło się jak z górki. BAM domena, BAM nowe paznokcie, BAM zmiana koloru włosów. Zaczęłam też terapię, dzięki której odzyskałam pewność siebie i jakieś tam minimalne chęci do życia.

Ale te zmiany jeszcze trwają. Jeszcze długa droga przede mną zanim osiągnę całkowitą samodzielność nie tylko fizyczną ale też psychiczną.

I w tym miejscu chciałabym podziękować Wam, kochane Twitterki. Za swoją obecność, za chęci pomocy w chwilach kryzysowych, za tę miłość którą dostaję od Was każdego dnia, za pchanie mnie do przodu kiedy tracę wiarę. I za wiele, wiele innych rzeczy o których każdy z Was indywidualnie wie.

Jest dopiero godzina 9 rano, a już dostałam od Was mnóstwo życzeń. Mam nadzieję, że się wszystkie spełnią. Dziękuję Wam moi drodzy! ♥

 

Ps. Blog nadal w zawieszeniu. Jeśli do końca roku nie wpadnie mi genialny pomysł na to, co z nim zrobić to niestety z bólem serca trzeba będzie go pożegnać 🙁 .